/// T-shirt. Historia
Obalamy mity!
Ojczyzną t-shirt’a jest Ameryka- bzzzdura ;) Podczas I Wojny Światowej amerykańscy żołnierze wyruszyli na ratunek Europie wyposażeni w wełniane „koszulo-majtki” przypominające tradycyjne śpiochy. Szybko zauważyli, że dwuczęściowa bielizna wykonana z bawełny, używana przez francuskich i angielskich mundurowych, jest znacznie wygodniejsza. Jankesom trzeba jednak przyznać, że „dodali od siebie” ściągacz wokół szyi.
T- shirt został wymyślony/ wynaleziony około roku 1900- brednie! Choć to najpopularniejsza opinia, z jaką możemy się spotkać. Prawda jest taka, że ubranie bardzo zbliżone do dzisiejszych t-shirt’ów noszone było w Europie od tysięcy lat. Spopularyzowali je Rzymianie. Mówimy tu o Tunice. Była na tyle prosta i wygodna (jak t- shirt :), że noszono ją niemal na całym ówczesnym świecie. Prawda, że ze względu na klimat noszona na północy miała długie rękawy i często sięgała za kolano, ale im bardziej na południe tym rękawy stawały się krótsze. Na południu Cesarstwa i w Egipcie przypominała już dzisiejsze koszulki. Podobnie też wykonana była z bawełny lub lnu.
Odkrycie i spopularyzowanie t-shirt’ów przypisują sobie też Anglicy (no, bo skoro mogą Francuzi, to dlaczego nie oni?). Według jednej z wersji koszulki zbliżone do znanych nam, ale pozbawione rękawków były podstawowym wyposażeniem angielskich marynarzy w XIX w. Królowa Imperium podczas jednej z wizytacji swoich okrętów uznała odkryte ramiona załogi za niestosowne. Nakazano doszycie rękawków i tadaaam! Stworzyliśmy t-shirta. Od wyspiarzy mieli podpatrzeć go Francuzi, potem Amerykanie itd.
T-shirt zdobywa Świat!
Podczas II Wojny Światowej ubrano w t-shirty blisko 12 mln. żołnierzy (pierwsze koszulki kosztowały 24 centy). Podobnie kilka lat później podczas wojny w Korei. Koszulki były jednak tylko wygodną bielizną. Paleta kolorów ograniczała się do białego, zielonego i szarego. Propagandowe filmy pokazywały żołnierzy grających w football, spędzających wolny czas, ubranych w koszulki zamiast munduru. W cywilu młodzi ludzi chętnie dalej nosili t-shirty, zostawiając swoje „koszulo-majtki” starszym pokoleniom. Kropkę nad „i” postawiło Hollywood. W 1951 roku grany przez Marlona Brando bohater filmu „Tramwaj zwany pożądaniem” (o jakże znajomo brzmiącym nazwisku Stanley Kowalski) pojawił się na ekranie w t-shircie. Aktor szybka zyskał miano ikony kina, a niespokojne pokolenie znalazło w końcu styl, który chętnie naśladowało. James Dean w „Buntowniku bez powodu” oraz Elvis „Król” Presley ostatecznie przypieczętowali status t-shirta. Od tego czasu t-shirt rządzi ;)
Co jest lepsze od t-shirta? T- shirt z nadrukiem, proste :D
W 1960 roku świat przekonał się, że to 100 % prawda. Wtedy właśnie Jean Seberg w filmie „Do utraty tchu” zaprezentowała się w koszulce z napisem New York Herald Tribune. T-shirt stał się medium, jakże przyjemnym dla oka nośnikiem informacji ;P. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Swoje piwo za pomocą nadruków na koszulkach zaczął reklamować amerykański Budweiser. Wtedy szok, dzisiaj rzecz całkowicie normalna.
Bez nadruków nie byłoby też t-shirtów -SK-, a więc Jean Seberg- dziękujemy :)

Kilka ciekawostek:
*Słowo „T-Shirt” umieszczono w słowniku języka angielskiego w roku 1920.
*91 % Amerykanów przyznaje, że ma swój ulubiony t-shirt.
*34% osób przyznaje, że ich ulubiona koszulka jest biała. Następne w kolejce popularności są niebieskie i czarne.
*70% mężczyzn i 54 % kobiet ma ponad 10 koszulek.
*19% ludzi w przedziale 18- 24 lat twierdzi, że ma ponad 30 t-shirtów